czwartek, 3 maja 2018

Pozwólmy psu być psem

Pies do budy czy do domu? Szukałam psa, który będzie pieskiem podwórkowo- domowym.
Budy nie ma, to najlepsze miejsce do obserwacji. 
Na psa Zeusa...kalosze Kasi zagrożone!!!
Harry pies domowy...nie opuści człowieka i miski, bo nuż( to ze zwykłym u) widelec przyjdzie kot i miskę opanuje, a człowieka do siebie przekona. Więc Harry pilnuje człowieka i miski.
Nie tylko kot czyha, czasem zdarza się jakaś przybłęda...
Tym sposobem więcej przebywa w domu. Sara to kaprys za kaprysem, więc dom na przemian z ogrodem.
Nie rozumiem tych Kasi słów, ale musi być coś złego, bo Simbie uszy więdną. No co jest dopiero 9 raz dzisiaj chcę wyjść.
Simba od stada odstawać nie chce, więc cierpiąc posiedzi z resztą w domu.
Trza trochę się pomęczyć...nie będę ostawał od stada.
Lecz świat zewnętrzny to jego raj.
Popatrzcie jaki jestem ważny.
Trzy psy inne potrzeby i priorytety.
Czy psu na kanapie zamkniętemu 10h w mieszkaniu jest lepiej?

Pies do budy czyli pies podwórkowy, temat to obecnie jak zauważyłam bardzo kontrowersyjny i poruszany najczęściej przez ludzi mających do czynienia z patologią w stosunku do zwierząt trzymanych na wsi.Tymczasem kto więcej spędza czasu z psem, człowiek idący na 8-10 do pracy czy mieszkaniec wsi, który pracuje w swoim obejściu? Pies w budzie, to nie pies na łańcuchu, ale pies towarzysz ludzi pracujących tuż obok niego. Owszem podejście do psów na wsi jest bardziej stonowane( na szczęście), nie będzie przytulań, pocałunków czy szczebiotania, co nie znaczy, że psów ludzie nie lubią.Jest różne okazywanie sympatii i nie twierdzenie, że tylko ten lubi psa,kto go trzyma pod kołdrą jest najwłaściwsze.Pies u dobrego gospodarza jest ceniony za bycie psem. Nie będzie mu farbował sierści i nakładał ubranka.
Współczuje tym psom. 
Wiele razy widzę jak psy towarzyszą ludziom w gospodarstwie. Pies na wsi to nie zabawka rozkapryszonych ludzi. Wykonuje swoją pracę jako stróż, czy tak zwany "dzwonek". Nie wiem tylko, co niby w tym złego?
Niełatwa praca i życie w kojcu.
Dziwne tylko jest, że nikogo nie szokuje wykorzystywanie psów w służbach mundurowych, patrolujące, psy tropiące, polujące, poszukiwacze( nawet zwłok), pies ratowniczy...naraża swoje życie bardziej podczas lawiny niż na podwórku...
Bezpieczne dla psa to na pewno nie jest. Potem powrót do kojca.
Pies na podwórku się nudzi...Tak samo jak nudzi się w schroniskowych kojcach. Weźmy przykład większości tzw. spacerów...rano pani wyprowadza na siku, popołudniu dziecko na  pół godziny. Wieczorem na trawnik przed blokiem. Tak wygląda normalny dzień psa i nikt nie wmówi mi, że jest inaczej w rodzinie, gdzie wszyscy są cały dzień zajęci szkołą i pracą. Pies na dłuższy spacer idzie tylko w weekend.
Pies nie może wejść do domu....Każdy wprowadza swoje  zasady dotyczące zwierząt( u mnie łóżko tabu dla psa) . Moje mogą wejść, ale nie szokuje mnie u innych i respektuje zakaz przebywania psa w mieszkaniu. Pies o grubym podszerstku jak najbardziej może przebywać na zewnątrz. Ocieplana buda, albo ciepłe miejsce w budynku gospodarczym wystarczy.
Podam przykład; w zaprzyjaźnionej stadninie są dwa adopciaki (niewielkie) "dzwonki".
Na pewno bardziej bezpieczne życie niż pies ratownik.
Cały dzień przebywają z właścicielami i odwiedzającymi, biegają, szczekają i żaden nigdy nie był w domu.Szczęśliwsze mordki  rzadko się widuje. Te psy mają w oczach szczęście nie nudę. 
Jeżeli nie zmienimy podejścia do psów na wsiach i każdego będziemy traktować jak patologia znęcająca się nad zwierzętami to psy nigdy nie wyjdą ze schronisk. Nikt nie przekona mnie, że wielkiemu kudłatemu miśkowi jest lepiej wegetować w schroniskowym kojcu niż u gospodarza na podwórku, gdzie może biegać po trawie,gonić kota i razem z panem pójść w pola na spacer.
Oczywiście przy bardzo niskich temperaturach należy psa zabezpieczyć przed zimnem. Zabrać do domu, albo pozwolić przebywać w budynkach gospodarczych; obory,stajnie. Przede wszystkim potrzebny jest rozsądek, skoro świnie,krowy i konie nie marzną w pomieszczeniu,pies także tam nie będzie marzną.
Do budy mnie nie oddadzą, muszę tutaj żyć. 

http://psy-pies.com/artykul/rasy-psow-strozujacych,341.html
https://www.psy.pl/pies-strozujacy-czyli-jaki/
https://royalcanin.pl/blog/miasto-i-psy-co-o-zyciu-w-miescie-i-jego-wplywie-na-czworonogi-mysla-ich-wlasciciele/

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Nie lubisz psów... twój problem

Trzy psy, kto to widział!!!
Śmieje się z tego, polecam przynajmniej cztery.
Trzy psy w domu to zniszczony dywan, podłoga i obgryziona noga od stołu. Trzy psy w domu to trzy legowiska, cztery miski ,gram sierści i nie zawsze przyjemny zapach. Trzy psy to codzienne odkurzanie i odkłaczanie mebli, mycie misek, nie mówiąc o upaćkanych podłogach.
Jednak dla mnie to nie przymus jakim jest niedzielny rosół na obiad i pieczenie ciasta, kiedy ze zmęczenia padasz na czoło. Jeden całe życie żyje w idealnie wysprzątanym mieszkaniu inny ma coś więcej niż obowiązek gonienia za szmatą, ze szmatą.
Pies to zmiana życia na przygodę. Ja nie znam dnia i godziny... znikają buty, zapada się  powierzchnia ogrodu, znika kawał mięsa na obiad ( Simba). Jedna chwila i znikają psy... Nudno nigdy nie jest.
Pies to obowiązek, ale także przyjemność. Każdy ma swój sposób na życie, ja popadłabym w depresję ścierając niewidzialny kurz, inny nie znosi psów w domu. Moi goście muszą się liczyć z obecnością zwierząt, albo przestać mnie odwiedzać. Nie pies najważniejszy, ale moje dobre samopoczucie, a ono bardzo cierpi kiedy widzą osobę siedzącą w moim domu jak na szpilkach.

niedziela, 25 marca 2018

Dziewczyna słońce.

W oczach ma śmiech, twarz jak promień słońca. Dziewczyna, która kocha szczury, owce, konie i psy. Kiedy śmieje się, świat raduje się z nią, kiedy płacze to razem ze słońcem. Dziewczyna tak niezwykła w dzisiejszych czasach konsumpcjonizmu i postaw żądaniowych. Zamiast brać daje swój czas potrzebującym zwierzętom.
Kocha te swoje przytulaki, dba o nie i szuka im domów, by dać następnemu miejsce. Kocha swoje szczury i owcę- Kozę. Kiedy inni odwracają wzrok Ona otwiera drzwi swojego domu dla następnego psiego nieszczęśnika. Jest z nimi podczas choroby, złych snów, a także śmierci.
Półroczna suczka w typie husky, akceptuje inne zwierzęta. Zorza przebywa w Przeworsku.
Zorza czeka na swój dom w domu słonecznej dziewczyny.

W jej domu jest miejsce dla psów porzuconych, chorych, zabranych zezłych warunków.
Luna piękność po mamie husky. 6 miesięcy...dzieciak
Przebywa w Przeworsku, a dziewczyna o radosnych oczach uczy go jak kochać.




Lidka psie dziecko wychowywane przez Dziewczynę-słońce. Będzie kiedyś bardzo czujną sunią.








Emma szorstka terierkowata

Psy dziewczyny- słońce. Tak jak bez słońca ludzkość by wyginęła, tak samo bez ludzi jak Paulina wiara w dobro człowieka byłaby bardzo zachwiana.

wtorek, 20 lutego 2018

Marzenie Bazyla... dom na zawsze.


Bazyl lat 6. Zero agresji do innych psów i kotów. Do człowieka ufny i łagodny. Sprawdzony do dzieci, które akceptuje. Zachowuje czystość w domu. Nauczony chodzenia na smyczy. Idealny pies do długich wędrówek, silny i energiczny. Bazyl znajduje się w Rzeszowie woj. podkarpackie. Możliwy transport do innego miasta.
Kontakt w sprawie adopcji 505 789 005 lub 604 434 214

Bazyli, Bazyl(królewski,cesarski)  dlaczego tak go nazwali? Z pozoru nie ma w nim nic królewskiego. Raczej pies z poharatanym sercem przez los, futro też nie z norek, ale psie i  "poprzecierane". Tak....Bazyl niejednokrotnie czuł jak futerko jest niszczone przez złego kolegę... bolało, ale wybaczał, bo rozumiał. Tam gdzie był wszystko trzeba było sobie wywalczyć siłą i sprytem. Bazyl nie umiał walczyć, więc dostawały mu się razy.
Pięć lat życia za kratami
Bazyl 5 lat swojego życia spędził w schroniskach o bardzo złej sławie. Dużo złego widział, poznał głód i choroby.
Głodzone i zaniedbane zwierzęta to obraz nagminny w schronisku Sonieczkowo
Rany długo się goiły, na futerku zostawały ślady nie do naprawienia. Cierpiał,ale nie umiał się obronić, nie w jego naturze było "odgryzać się". Zresztą inne psy też nie miały lepiej.
Walki o jedzenie i dominację pozostawiały rany i blizny.
Pewnego dnia przyszła nieznajoma kobieta...założyła obrożę i zabrała Bazylka w długą podróż. Bazyl bał się , ale pani była miła,nie krzyczała i mówiła coś o domu. Dom, słowo nieznane dla psa jak Bazyl.Czasem przychodzili ludzie, patrzyli, coś szeptali i potem jakiś szczęśliwiec wychodził z nimi. Mówili, że do domu, że tam jest dużo jedzenia, ciepło i człowiek do kochania. Bazyl  właśnie jechał do swojego domu. Tak się cieszył, pysio uśmiechnięty, oczy błyszczały z wrażenia. Nareszcie opuścił to straszne miejsce. Przejechał 500 km by usłyszeć, że rodzina się rozmyśliła. Musi wracać do schroniska Sonieczkowo!
Na szczęście wpadł on w "oko"  paniom Emilii i Grażynie, które dały mu bilet na start do życia poza schroniskiem. Bazyl przebywa w hoteliku, ale to nie jest wyjście na lata. Ma wystarczająco jedzenia, opiekę i chodzi na spacery. Lecz jest to namiastka prawdziwej rodziny człowieczo- psiej. Na tą Bazyl ciągle czeka. 
Bazyl nie potrafi zrozumieć dlaczego jeszcze nikt go nie zauważył i nie przytulił do swoich myśli. Przecież jest taki łagodny, posłuszny, wystarczy raz zwrócić mu uwagę i np. już przestaje ciągnąć na smyczy.
Najbardziej interesuje go człowiek, Bazyl najbardziej lubi się przytulać, by nic nie stracić z chwil, kiedy bliskość między psem, a człowiekiem przechodzi w magię porozumienia bez słów. Oczy wyrażają najwięcej, a oczy Bazyla mówią, że będzie człowieka kochał bardziej od siebie. Taki pies jak Bazyl z blizną na futerku  zna królewską wdzięczność i bezgraniczną wierność. Bazyl ma jedno marzenie i nie jest to podróż w czasie, ale podróż do jego domu na zawsze.

piątek, 16 lutego 2018

Człowieku zauważ mnie. Emma szuka Ciebie.

Emma lat 3. Wysterylizowana, zachowuje czystość w mieszkaniu. Spokojna i cicha. Nie akceptuje kotów. Kontakt w sprawie adopcji 604 410 580 lub 662 808 146. Możliwy transport do innych miast.

Wioska jakich wiele w Polsce, dość duża, ludzie piękne domy wybudowali, kościół, sklepy,a przy jednym z nich ona...
Emma psinka trzęsąca się z zimna, skulona  nie zważając  na padający śnieg leżała pod ścianą. Właściciel sklepu narzucił na nią kocyk. Zgłosił do gminy, odzewu nie było. Ludzie przechodzili obok. Ot jakaś przybłęda, kto by się przejmował... Emma była niewidzialna.
Napisała do mnie młodziutka studentka; "sytuacja wygląda tragicznie..." Dla większości  nic nadzwyczajnego, dla niej ból i cierpienie istoty żywej. Zadziałała pani Basia ze stowarzyszenia, Emma została zabrana i umieszczona w domu tymczasowym. Pani Danusia miejsca już nie miała miejsca, Emma powinna wrócić na ulicę...ale pani Danusia serce miała i dała schronienie suczce.
Emma znaleziona została pod Lubaczowem w woj. Podkarpackim, obecnie przebywa w Jarosławiu.
Szukamy najlepszego domu dla tej kochanej psiny.Emma wita z radością każdego człowieka machając ogonkiem.Kotów nie akceptuje. Kocha ludzi i czeka na tego szczególnego człowieka, który przyjdzie, wyciągnie dłoń, pogłaszcze i powie; - Emma od teraz przez życie idziemy razem - Emma powącha pachnącą miłością dłoń człowieka, wtuli w nią swój pyszczek ...
Wyjdą razem na zewnątrz, już nie straszny będzie śnieg i zimno, bo obok będzie On... jej człowiek, a ona zostanie jego aniołem, cieniem i przyjacielem do końca swoich dni. 

czwartek, 1 lutego 2018

Zwierzęta nie są ludźmi

Pierwszym naszym zwierzakiem była dzika kotka. Lato spędziła na zewnątrz, ale do podstawionej miseczki zaglądała i wraz z miską zmieniła miejsce pobytu na taras. Oswajanie trwało do zmiany zewnętrznej temperatury na niższą, a proces resocjalizacji zakończył się na jesień,kiedy temperatury spadły poniżej zera.Kotka zamieszkała w mieszkaniu.Puchatka rosła i ku naszemu przerażeniu urodziła trzy maluchy, jeden nie przeżył pierwszej doby.Drugi odszedł po dwóch tygodniach, trzeciemu się udało.
Pierwszy i ostatni raz.
To była nauczka i sygnał do działania i wzięcia na siebie odpowiedzialności za nasze zwierzęta.
Rudy kocur po przejściach, również został wykastrowany. 
Wszystkie nasze zwierzęta są wysterylizowane czy wykastrowane. Nie chodzi jedynie o zmniejszania populacji psów, oraz zapobieganiu bezdomności, ale również o ich zdrowie i bezpieczeństwo. Ile razy zdarza  się, że pies wyczuwając cieczkę u suk ucieka i już nie wraca, bo uległ wypadkowi, a jak wraca to pogryziony po walkach z innymi samcami. To samo dotyczy kocurów, toczą one zaciekłe walki między sobą.
Rudy podczas walk z kocurami stracił końcówkę ogona i zaraził się białaczką. Gdyby był wcześniej wykastrowany żyłby do dzisiaj, a tak przeżył tylko około 4 lat.



Luna sterylizacja aborcyjna.
Suczka rodząca, co cieczkę szybko przestaje przypominać szczęśliwego psa, a jedynie zniszczoną ciążami i porodami smutną psinę. Mam znajomą,która nie chcąc pozbawiać suczek radości macierzyństwa średnio dwa razy w roku funduje jej tą wątpliwą sielankę. Jedna z suczek umarła przy kolejnym porodzie, druga w wieku 5 lat wygląda jak cień psa. Znajoma jest głucha na argument, że u zwierząt  macierzyństwo, cieczka i ciążą  to tylko czysto  biologiczny instynkt. Tak samo jak u samców seks jest jedynie czynnością fizjologiczną. Psy uprawiają seks w celach rozrodczych, a nie dla przyjemności.  Nie można zwierząt uczłowieczać ponieważ sprawia im to krzywdę. Pies czy kot w  kieruje się instynktem, tam gdzie człowiek emocjami. Dla suczki szczeniaki to instynktowny obowiązek, a nie radość z macierzyństwa. Dla psa seks to czynność instynktowna, a nie przyjemność. Jedynie tylko człowiek spośród wszystkich żywych istot ma możliwość odczuwania przyjemności z seksu.
Tofik również został wykastrowany. 

Molly sterylizacja aborcyjna.
 Suczka czy kotka wychowa swoje potomstwo, ale jest to dla niej czynność pokierowana instynktem,tam gdzie nam się wydaje jest miłość macierzyńska jest jedynie opieka i ochrona by w przyrodzie zapewnić przedłużenie gatunku. Dla suczki to bardzo trudny okres, na pewno wolałby ten czas spędzić na spacerach i zabawie z człowiekiem niż na lizaniu i karmieniu swojego potomstwa. 

Sara wysterylizowana, Harry i Simba po kastracji

Dzisiaj Puchatka ma 11 lat,gdyby nie sterylizacja zamiast pięknej i zdrowej kotki mielibyśmy cień kota, jeżeli oczywiście by tego wieku dożyła.

wtorek, 9 stycznia 2018

Macho w domu

Psy są jak ludzie, różniąc się  wyglądem, charakterem oraz nawykami. Harry należy do typowych macho i wystarczyło kilka tygodni by przejął nadzór nad naszymi zwierzakami. Koty potraktował jak zło konieczne, ale do zaakceptowania.  Naturalnie o żadnej przyjaźni nie ma mowy.

Sara należąca do rodzaju psowatych ma względy szczególne, lecz bez przesady od michy wara, wyjątek stanowi zawartość w postaci marnej suchej karmy... łaskawie może wyjeść. Zawsze jest szansa, że otrzyma się lepszą.
Sara pokochała Harrego od pierwszej chwili, dla niej był to książę z bajki, który odmienił los jedynaczki. Stworzyli team, Sara szalona, Harry rozważny z fantazją kopania dołów w rzece.
Harry niestety nie zaznał tak wiele wypraw ze mną jak Sara, dwa psy to technicznie większe utrudnienie. Całkiem jednak nie był pozbawiony rozrywki i kilka razy był z nami na długich wycieczkach. Pewnym problemem była niechęć zazdrośnika do obcych psów. Jego zaborczość objawiała się atakowaniem każdego psa, który zbliżał się do jego człowieków.  Atak ten wyrażał się  poprzez obszczekiwanie, a ze względu na gabaryty  możliwości w decybelach były duże.
Harry zazdrośnik nie przepuści okazji by jako pierwszy podstawić łeb do głaskania... zresztą, co to za problem innego osobnika odsunąć od swojego człowieka.
Jak przystało na sto procentowego macho oczywiście krótko trzyma swoją księżniczkę, żadne noski - noski z innymi przystojniakami.  Wiadomo żeńska płeć zalotna jest, niezadowolenie skupia się na rywalu, który zostaje obwarczany i obszczekany.
Dziś Harry jest już starszy, bardziej obyty i ma przyjaciela... O tym już kiedy indziej.

Pozwólmy psu być psem

Pies do budy czy do domu? Szukałam psa, który będzie pieskiem podwórkowo- domowym. Budy nie ma, to najlepsze miejsce do obserwacji.  ...